
Innym razem, smok, nie chcący współpracować z odruchem ssania naszego Szkraba, wyskakuje z jego ust i Krzysio powiadamia nas alarmem o takim stanie rzeczy.
No jak to jest? Od czego to zależy? Od pogody? Od stopnia zmęczenia głównego Bohatera? Od życzliwości smoczka?
Nabiegałam się więc dzisiaj do pokoju Synka. Oj tak. A on, kochany Promyk, z zamkniętymi oczami pyskował, gęgał i wyzywał smoka od najgorszych. Z grymasem i dąsem zaciąga smoka i próbuje odpłynąć.
Ma charakterek. Pyskaty po Tatusiu :).
Mój to samo;) Smoka używa bardzo rzadko, raczej w sytuacjach awaryjnych. Też pyskuje;) Jak nabroi to zwalam, że po tacie taki charakterek. Widzę, że Ty też;)
OdpowiedzUsuńA maluch bardziej smoczkowo marudzi jak jest mniej zmęczony. Zwykle jak jest mocno zmęczony to powinien zasypiać szybciej, nawet bez smoczuszka) tak mi się przynajmniej wydaje:P
Im większe zmęczenie, tym mniejsze marudzenie wieczorne. Za dnia ta zasada się nie sprawdza ;).
UsuńA że pyskaty i uparty po Tacie, to fakt naukowo udowodniony :)
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, u nas w ogóle się nie przyjął smoczek. I o ile na początku mnie to dziwiło, to później cieszyło :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę! Wolałabym, żeby Krzysio nie lubił smoka. Jednak smoczysko uratowało mnie przed Synkiem ciągle wiszącym na piersi ;). Są plusy dodatnie i plusy ujemne ;).
UsuńU nas smok przyjaciel nr 1. Też mamy jazdę z bieganiem i podawaniem ciągle wypadającego gada :) Głowa do góry :)
OdpowiedzUsuńPozostaje nam jedynie radość z tego, że synkowie dbają o naszą kondycję :D.
UsuńGłowa do góry i uszy w chmury ;)
a ja w ogóle zastanawiam się czy podać smoka mojej małej.
OdpowiedzUsuńsama nie wiem i mam mieszane uczucia.
Ja chciałam uniknąć podawania smoka, ale Synek okazał się bardzo ssącym stworzeniem. Kilka dni po urodzeniu nie chciał schodzić z mojej piersi... stąd ten smok.
UsuńPozdrawiam :)